Ile kosztuje sklep internetowy i co podnosi cenę
4500 € to prawdziwa liczba, ale nie jedyna. Co podnosi cenę z Basic do Pro, czego nie podnosi i kiedy wynajem jest dolną granicą, a nie obietnicą.
4500 € to prawdziwa liczba, ale nie jedyna. Co podnosi cenę z Basic do Pro, czego nie podnosi i kiedy wynajem jest dolną granicą, a nie obietnicą.
Klient otwiera wycenę, widzi 4500 € i zadaje pytanie, które pada niemal zawsze: ile kosztuje założenie sklepu internetowego. Odpowiedź, na którą czeka, to jedna liczba, ale liczba, z którą potem musi żyć, jest inna — ta, która zostaje, gdy magazyn, drugi język albo faktura z księgowości zostaną doliczone do tego, co wersja Basic świadomie zostawia na zewnątrz. Ten artykuł jest o tym, skąd bierze się ta różnica, i o tym, kiedy nie warto jej kupować, bo najtańsza pozycja, która nie pasuje do procesu, po uruchomieniu staje się najdroższym błędem, jaki w tym projekcie da się popełnić.
Trzy ceny, które już są zapisane, i czym nie są
Na stronie tworzenia sklepów internetowych stoją trzy pozycje i nie są schowane za „do uzgodnienia”: wersja Basic kosztuje 4500 € jako płatność jednorazowa, wersja Pro kosztuje 9500 € jako płatność jednorazowa, a wynajem zaczyna się od 130 € miesięcznie plus jednorazowa opłata wdrożeniowa 600 € i jest dostępny wyłącznie na Laravelu razem z naszym hostingiem. Karta usługi nad nimi mówi „od 4500 €”, bo to najtańszy opublikowany początek, a nie dlatego, że sam Basic jest dolną granicą, i zamiana tej liczby w „od” znaczy zamianę cennika w obietnicę, której nie złożyliśmy. Basic to 4500 €; wynajem jest tą pozycją, do której „od” należy naprawdę.
Wszystkie trzy pozycje mają charakter orientacyjny i nie zawierają VAT, a dokładną wycenę przygotowujemy po ustaleniu zakresu — w ciągu pięciu do dziesięciu dni roboczych. To zdanie stoi pod cennikiem nie jako uprzejmość, tylko jako granica między opublikowanym punktem orientacyjnym a umową. Wersja Pro ma jeszcze jedną pozycję, którą często się pomija: płatność można rozłożyć na raty na okres do dwunastu miesięcy z opłatą za obsługę rat w wysokości piętnastu procent wartości umowy i z poręczeniem osoby prywatnej, a gdyby umowa opiewała dokładnie na 9500 €, opłata zamieniłaby to w 10 925 €. To przykład przy tej kwocie, nie nowa pozycja cennika, i bez poręczenia tej rozłożonej płatności w ogóle nie ma.
Te trzy ceny należą do oferty sklepu, nie do wszystkiego, co sprzedajemy, i pomylić tu produkty to to samo, co porównywać koszyk sklepu z systemem, w którym koszyka w ogóle nie ma. System na Laravelu o stałym zakresie zaczyna się od 8000 € i jest inną rzeczą: systemem, w którym proces powstaje od zera, nie sklepem z katalogiem, koszykiem i rozliczeniem. Stawka 50 € za godzinę należy do tego drugiego produktu, do pracy za czas i materiały, nie do dopłaty, którą dałoby się „załatać” Basic, aż stanie się systemem. Wynajem infrastruktury zaczyna się od 45 € miesięcznie i jest osobną stroną, nie trzecią kolumną pakietu sklepu, a tworzenie stron internetowych na WordPressie zaczyna się od 2500 € i jest innym przedmiotem, który do tego pytania nie należy.
Człowiek, który czyta te pozycje jak kartę dań, zwykle wybiera najtańszą i potem dziwi się, że wycena jest inna, bo wybrał liczbę, nie proces. Człowiek, który czyta je jak mapę, najpierw pyta, które z pięciu brakujących w Basic pozycji są mu w ogóle potrzebne, i dopiero wtedy patrzy na liczbę. Drugie czytanie jest tym, dla którego ten artykuł został napisany, bo pierwsze jest już zrobione na stronie usługi i nie potrzebuje trzech tysięcy słów, żeby powtórzyć to, co tam już stoi.
Co podnosi cenę wewnątrz Basic: pięć pozycji, nie wielkość katalogu
Basic od Pro nie oddziela platforma i nie oddziela liczba produktów, bo obie wersje są dostępne i na WooCommerce, i na Laravelu, a w obu jest nieograniczona liczba produktów, podłączenie płatności przez Makecommerce albo Stripe, optymalizacja SEO i panel administracyjny. Różnica leży w pięciu pozycjach, które na liście Basic stoją jako brakujące: moduł magazynowy, obsługa wielu języków, progi cenowe B2B i integracje, system rabatów oraz migracja treści. Pro obejmuje je wszystkie, a skład wynajmu w cenniku jest ten sam co w Pro, tylko z hostingiem, aktualizacjami i opieką w komplecie, więc człowiek, który wynajmuje, żeby „uniknąć Pro”, i tak kupuje skład Pro, tylko w innym rytmie.
Te pięć pozycji to właśnie to, co podnosi cenę wewnątrz oferty sklepu, bo każda z nich jest pracą, którą ktoś musi napisać i sprawdzić, nie narzutem za nowocześniejszą technologię. Moduł magazynowy znaczy, że stan nie jest już jedną liczbą przy towarze, tylko prawdą, która żyje gdzie indziej, a sklep musi ją odzwierciedlić w tej sekundzie, w której kupujący naciska przycisk — w przeciwnym razie dwóch kupujących może kupić ostatnią sztukę jednocześnie. Wielojęzyczność znaczy nie tylko tłumaczenie, ale katalog, w którym jeden towar istnieje w kilku językach, nie psując adresów, po których już znajduje go Google. Ceny B2B znaczą, że dwie zalogowane osoby widzą dwie różne ceny za tę samą pozycję, a system rabatów znaczy, że te ceny jeszcze się zmieniają według ilości, okresu albo zawartości koszyka, czyli według reguł, które sklep musi wykonać sam, a nie kupujący ma zgadywać.
Migracja jest piątą pozycją i najczęściej tą, którą człowiek wyobraża sobie jako skopiowanie plików, choć produkty, kategorie, klientów i historię zamówień trzeba przenieść tak, żeby adresy zostały te same, bo w przeciwnym razie znikają te pozycje, za które sklep już zapłacił czasem. W wersji Pro i w wynajmie ta praca jest wliczona; w wersji Basic jej nie ma i wyceniamy ją osobno według ilości danych i liczby pól, bo sto towarów z jednym zdjęciem to nie ta sama praca, co siedemset towarów z wariantami, grupami klientów i pięcioletnią historią zamówień. Człowiek, który „przeniesie sam”, zwykle wycenia swój czas jako darmowy, dopóki nie spędzi tygodnia, składając pola, które w obu systemach nazywają się tak samo, a znaczą coś innego.
Sami zwykle zalecamy zacząć od podstawowego katalogu, płatności i dostawy, uruchomić, a progi cenowe B2B, logikę rabatów albo magazyn dołożyć wtedy, gdy widać pierwsze realne zamówienia — i nie jest to ćwiczenie ze skromności, tylko sposób, żeby nie płacić Pro za proces, którego sklep po trzech miesiącach jeszcze wcale nie prowadzi. Jeśli drugi język albo druga tabela cen jest potrzebna już pierwszego dnia, Pro nie jest „droższym Basic”, tylko właściwą pozycją, a chowanie jej za Basic, żeby wycena wyglądała lepiej, znaczy jeden spór po uruchomieniu, w którym obie strony będą technicznie mieć rację i obie zostaną niezadowolone. Uczciwość jest tu tańsza od zniżki, którą potem trzeba odbierać.
Co nie podnosi ceny pakietu
Wielkość katalogu ceny pakietu nie podnosi, bo nieograniczona liczba produktów jest już w wersji Basic, i sklep z czterdziestoma towarami oraz sklep z czterema tysiącami na tej pozycji kosztują tyle samo. To, co przy czterech tysiącach zaczyna kosztować, nie jest liczbą wierszy, tylko tym, czy te wiersze żyją także w magazynie, w drugim języku albo w drugiej tabeli cen. Człowiek, który słyszy „duży katalog” i od razu słyszy „Pro”, miesza skalę z procesem, a to pomieszanie jest drogie właśnie dlatego, że wygląda rozsądnie i łatwo je sprzedać, także sobie.
Platforma ceny pakietu też nie podnosi, a pytanie, WooCommerce czy Laravel — które wybrać i kiedy — jest pytaniem, na które odpowiedzieliśmy w osobnym artykule, i zadaniem tego tekstu nie jest przepisywanie go na nowo, bo w tamtym artykule zostało już napisane to, czego ten powtarzać nie powinien. W cenniku Basic to 4500 €, a Pro to 9500 € na obu platformach, bo płaci się za pracę, nie za to, co jest pod spodem. To, co platforma rozstrzyga, to inne rzeczy: pozycja wynajmu jest tylko na Laravelu, automatyczne łatki rdzenia są po stronie WooCommerce’a, a to, kto może wprowadzić Państwa następną zmianę, jest pytaniem o kod, nie o liczby z tego artykułu.
Podłączenie kuriera to nie moduł magazynowy, choć obie pozycje w rozmowie często zlewają się w jedną, bo obie dotyczą „wychodzenia towaru z domu”. Interfejs Omnivy, DPD, Latvijas Pasts albo Venipaku znaczy, że przesyłkę da się utworzyć, śledzić i oddać w paczkomacie; moduł magazynowy znaczy, że stan jest prawdziwy w tej chwili, w której przesyłka w ogóle może powstać. W sklepie Riga Lashes, który utrzymujemy na Laravelu, to dwie różne rzeczy w jednym zdaniu: magazyn towarów i integracje z firmami kurierskimi, plus płatności i proces zautomatyzowany aż po pakowanie. Pomylić je znaczy albo przepłacić za Pro, gdy potrzebny jest tylko interfejs przesyłki, albo zostać przy Basic z kurierem i dziwić się, dlaczego stan w sklepie nie zgadza się z tym, co stoi na półce.
Horizon, Jumis albo inna księgowość też nie są w Basic, choć regularnie z nimi pracujemy i to pozostaje prawdą także wtedy, gdy w konkretnej umowie tych pozycji nie ma. W cenniku Basic obejmuje dedykowane integracje na życzenie, a to znaczy wycenę, nie prezent, bo opublikowany interfejs to jeszcze nie integracja: ktoś musi złożyć to, co sklep nazywa towarem, z tym, co księgowość nazywa pozycją asortymentową. Jeśli księgowość jest miejscem, w którym żyje prawda o stanie, tę pozycję trzeba nazwać i wycenić osobno, a nie wyobrażać sobie jako część 4500 €, bo w przeciwnym razie wycena i nadzieja różnią się już przed pierwszym sprintem.
Budowa kontra wynajem: tylko dolne granice
Wynajem wygląda taniej, dopóki nie zsumuje się go za lata, i drożej, gdy tylko ktoś zapomni słowo „od”. 130 € miesięcznie przez pięć lat to 7800 €, plus 600 € wdrożenia, czyli od 8400 €, i to jest dolna granica, nie suma, bo wynajem zaczyna się od 130 €, a nie zatrzymuje się na tej kwocie. Wersja Pro kosztuje 9500 € raz, a hosting przychodzi do niej osobno: nasz wynajem infrastruktury zaczyna się od 45 € miesięcznie, czyli od 2700 € przez pięć lat, razem od 12 200 €, a aktualizacji aplikacji jeszcze w tym nie ma. Obie liczby są dolnymi granicami i da się je porównywać tylko dlatego, że w cenniku skład funkcji obu jest ten sam, nie dlatego, że któraś z nich jest rachunkiem, który można podpisać bez rozpoznania.
Wynajem jest dostępny wyłącznie na Laravelu i wyłącznie razem z naszym hostingiem, a ta granica nie jest kwestią gustu: w pozycji wynajmu odpowiadamy za środowisko, aktualizacje i opiekę, i tę odpowiedzialność bierzemy tylko tam, gdzie kod i serwer są w naszych rękach jednocześnie. Sklepu na WooCommerce wynająć u nas nie można, i jeśli chcą Państwo zostać przy WooCommerce albo trzymać serwer u siebie, pozycja wynajmu Państwu nie pasuje niezależnie od tego, jak atrakcyjnie wygląda miesięczna liczba, bo miesięczna liczba kupuje tu także środowisko, nie tylko oprogramowanie.
Porównywać dolne granice jest uczciwe; zamieniać je w obietnicę, że przez pięć lat wynajem będzie kosztował 8400 €, uczciwe już nie jest, bo zakres podnosi wynajem tak samo, jak podnosi budowę, tylko w innym miejscu — więcej integracji, więcej języków, więcej dopasowanej logiki. W wynajmie płacą Państwo za używanie razem z hostingiem; w budowie płacą Państwo za system od razu, a potem osobno za to, żeby dalej działał. Gdzie każda z nich się kończy, rozstrzyga zakres, dlatego obie wyceniamy do projektu, a nie odczytujemy z cennika jako ostateczny rachunek, i człowiek, który prosi o „dokładną pięcioletnią sumę już teraz”, prosi o to, czego cennik świadomie nie daje.
Wynajem jest właściwy, gdy chcą Państwo składu Pro bez jednorazowej płatności 9500 € i są gotowi zostać w naszym środowisku, i nie jest właściwy, gdy celem jest zejść taniej niż Basic, bo skład wynajmu nie jest składem Basic. Człowiek, który wynajmuje, żeby uniknąć Pro, zwykle unika niewłaściwej liczby: i tak płaci za magazyn, wielojęzyczność i migrację, tylko co miesiąc, i po roku odkrywa, że kupił to samo Pro, tylko w innym rytmie. Jeśli rytm Państwu odpowiada, wynajem jest dobrym narzędziem; jeśli rytm jest tylko sposobem, żeby nie widzieć Pro, narzędzie działa przeciwko Państwu.
Kiedy sklep przestaje być sklepem
Jest chwila, w której rozmowa o Basic i Pro staje się bezsensowna, bo to, co trzeba zbudować, nie jest już katalogiem z koszykiem. Na platformie zamawiania jedzenia LIDO o cenie nie rozstrzyga towar, tylko adres: geolokalizacja wyznacza strefę dostawy i opłatę, każda restauracja ma własny asortyment, a obok zamówień działa osobna automatyzacja procesów z integracjami w więcej niż dziesięciu systemach, w tym Wolt, QWQER i RKeeper. To nie jest sklep Pro z kilkoma dopłatami, tylko proces, któremu metafora sklepu zostaje za ciasna, i w takich przypadkach w cenniku stoi inna pozycja, a chowanie jej za nazwą sklepu znaczy sprzedaż niewłaściwego produktu z właściwym uśmiechem.
System na Laravelu o stałym zakresie zaczyna się od 8000 € i to „od” jest prawdziwe: zakres, termin i cenę ustala się przed pracą, ale sama liczba początkowa nie jest sklepowym Basic i nie jest też sklepowym Pro. Stawka 50 € za godzinę należy do tej samej warstwy, do pracy za czas i materiały z rozliczeniem co miesiąc i bez zobowiązania długoterminowego, nie do pakietu sklepu. Pomylić tę stawkę z pakietem sklepu znaczy wyobrazić sobie, że 4500 € to dziewięćdziesiąt godzin, które można dokładać, aż wyjdzie system, choć wychodzi tylko niejasna umowa, w której obie strony inaczej liczą, co już zostało zapłacone.
Granicę da się zauważyć po pytaniu, nie po obrocie, i to jest ważne, bo obrót tu nie kłamie, ale też niczego nie rozstrzyga. Jeśli potrzebują Państwo katalogu, z którego kupujący sam wybiera, płaci i dostaje przesyłkę, nadal są Państwo w ofercie sklepu, nawet gdy katalog jest duży. Jeśli zamówienie staje się zamówieniem dopiero po strefie, po kucharzu, po potwierdzeniu z innego systemu albo po logice, na którą w gotowym sklepie nie ma słowa, przekroczyli Państwo granicę. Nie chowamy tej granicy, żeby sprzedać droższą pozycję; nazywamy ją, żeby nie sprzedawać sklepu tam, gdzie sklep nie wytrzyma pierwszego prawdziwego tygodnia.
To jest też miejsce, w którym uczciwość i namawianie ciągną w przeciwne strony, bo strona sklepu wygląda na łatwiejszą do sprzedania niż strona systemu, a człowiekowi przyjemniej usłyszeć, że to Pro z kilkoma integracjami, niż usłyszeć, że to już nie jest sklep. Drugie zdanie i tak mówimy, bo pierwsze po uruchomieniu staje się zarzutem, a zarzut o niewłaściwy produkt jest droższy od utraconej wyceny. Jeśli ta różnica wydaje się Państwu zbyt ostra, to znak, że granica jest już blisko, nie to, że wymyśliliśmy ją, żeby utrudnić prosty projekt.
Osiem do trzydziestu dwóch tygodni to nie suma czterech etapów
Termin, który publikujemy, to osiem do trzydziestu dwóch tygodni od analizy do uruchomienia, zależnie od zakresu, a proces to analiza przez jeden do dwóch tygodni, projekt przez dwa do trzech, realizacja przez cztery do dziesięciu, potem uruchomienie w zaplanowanym oknie i pierwsze trzydzieści dni w podwyższonej gotowości. Jeśli te etapy się doda, wychodzi siedem do piętnastu tygodni plus uruchomienie, przy którym liczby tygodni nie zapisano, i to nie jest ta sama liczba co 8–32. Dodać je, żeby wyjaśnić publiczny zakres, znaczy wymyślić arytmetykę, której w cenniku nie ma, a potem dziwić się, dlaczego projekt nie zmieścił się w obietnicy, choć obietnica nie była sumą.
Ósmy tydzień jest możliwy, gdy zakres to Basic, treści są gotowe, a integracje są te, które już wchodzą w skład; trzydziesty drugi pojawia się wtedy, gdy migracja jest duża, języków jest kilka, księgowość trzeba złożyć ze sklepem albo proces po drodze się zmienia. Czas podnosi cenę nie dlatego, że tydzień sam w sobie jest pozycją cennika, tylko dlatego, że dłuższa droga prawie zawsze znaczy więcej decyzji, których w analizie nikt jeszcze nie nazwał. Właśnie dlatego koniec analizy jest u nas jasnym zakresem i ceną, nie przybliżonym zgadywaniem: dopóki ten koniec nie nastąpił, każdy termin jest życzeniem, a życzenia nie sprzedajemy jako harmonogramu.
Czekanie na treści jest miejscem, w którym harmonogram zsuwa się najczęściej, i zsuwa się przed kodem, nie w jego środku, bo dopóki nie ma tekstów, zdjęć i danych towarów, projekt stoi, a dopóki projekt stoi, realizacja się nie zaczyna. Krótkiego terminu w tym miejscu nie zdobywa się szybszą pracą; kupuje się go, pomijając sprawdzenie albo uruchamiając sklep, w którym połowa katalogu to jeszcze symbole zastępcze. Tego nie robimy, także wtedy, gdy wycena przez to wygląda wolniej od obietnicy, którą konkurent napisał bez listy treści, bo sklep, który otwiera się pusty, nie jest szybki — jest niedokończony, a niedokończony sklep kupujący zauważa szybciej niż harmonogram.
Zacząć od mniejszego zakresu jest też narzędziem terminu, nie tylko ceny, bo sklep, który startuje z katalogiem, płatnościami i dostawą, mieści się w krótszym końcu przedziału, a pozycje Pro mogą przyjść wtedy, gdy nie są już hipotezą. Sklep, który chce wszystkich pięciu pozycji Pro plus księgowość pierwszego dnia, stoi w dłuższym końcu przedziału, i ta długość jest uczciwa. Schować ją, żeby wycena wyglądała na szybszą, znaczy przenieść opóźnienie na tydzień, w którym Państwo już obiecali reklamę, i wtedy opóźnienie nie jest już kwestią naszego harmonogramu, tylko kwestią Państwa kampanii.
Ile kosztuje sklep internetowy, gdy jest już otwarty
Są koszty, które pakietu nie podnoszą i które i tak trzeba ponieść, nawet gdy zostają Państwo przy Basic, i nie jest to piąta wersja, tylko obowiązki, bez których sklep może wyglądać na skończony i nie wolno go otworzyć dla konsumentów. Ustawa o prawach konsumenta wymaga, żeby przed związaniem się umową na odległość kupujący wyraźnie widział tożsamość sprzedawcy, cenę końcową z podatkami, koszty dostawy, prawo odstąpienia od umowy wraz z formularzem oraz to, jak zamówienie zostanie spełnione. Te informacje są częścią umowy, a udowodnić, że zostały udzielone, jest pracą sprzedawcy, nie kupującego.
Na stronie internetowej staje się to konkretną pracą przy ekranach: bezpośrednio przed zamówieniem muszą być widoczne cena i dostawa, przycisk ma powiedzieć, że zamówienie tworzy obowiązek zapłaty — „zamówienie z obowiązkiem zapłaty” albo sformułowanie równoważne — w przeciwnym razie zamówienie nie wiąże kupującego, a ograniczenia dostawy i sposoby płatności trzeba podać nie później niż na początku składania zamówienia. To nie jest kwestia wtyczek i nie jest argumentem, żeby przejść na Pro, tylko tekst, brzmienie przycisku i kolejność, w jakiej pojawia się cena, a ta praca mieści się już w pierwszym uruchomieniu, bo w przeciwnym razie sklep jest otwarty wbrew przepisom, których przestrzeganie nadzoruje UOKiK.
Prawo odstąpienia od umowy przysługuje konsumentowi przez czternaście dni, nie czternaście dni roboczych, a przy towarach termin liczy się od dnia, w którym rzecz jest w jego posiadaniu; jeśli informacji o odstąpieniu nie udzielono, konsument może odstąpić w ciągu roku od końca pierwotnego czternastodniowego terminu. Wyjątki istnieją — towar nieprefabrykowany według specyfikacji, towar służący zaspokojeniu zindywidualizowanych potrzeb, otwarte opakowanie higieniczne — i nie wolno ich wymyślać szerzej, niż ustawa pozwala, choćby wygodnie było ogłosić, że „w tym sklepie zwrócić nie można”. Potwierdzenie umowy trzeba wydać na trwałym nośniku, najpóźniej przy dostawie, i to wszystko jest pracą sklepu Basic dokładnie tak samo jak Pro, bo ustawa nie pyta o nazwę pakietu.
Dwóch rozmów o VAT nie wolno tu zlewać w jedną, bo należą do dwóch różnych umów. Nasz cennik jest bez VAT, a faktura przyjdzie do Państwa z podatkiem osobno; to nasza umowa z Państwem. Kupującemu w sklepie cena końcowa musi już zawierać podatki, a stawka podstawowa na dostawę towarów i świadczenie usług w Polsce wynosi 23 procent, jak publikuje serwis podatki.gov.pl, choć stawki obniżone istnieją dla części towarów i powiedzieć, że wszystko jest 23 procent, byłoby nieprawdziwym skrótem, dlatego cena, którą widzi konsument, i cena, którą Państwo widzą w naszej wycenie, zostają dwiema różnymi kolumnami.
Ustrukturyzowana faktura elektroniczna jest trzecią pozycją, którą starsze artykuły prasowe wciąż datują źle, choć Krajowy System e-Faktur mówi dziś, że obowiązek wystawiania faktur ustrukturyzowanych w KSeF dotyczy od 1 lutego 2026 roku podatników, u których wartość sprzedaży wraz z podatkiem przekroczyła w 2024 roku 200 mln zł, a od 1 kwietnia 2026 roku pozostałych podatników — z tym, że przy miesięcznej sprzedaży dokumentowanej fakturami nieprzekraczającej 10 000 zł brutto obowiązku wystawiania nie ma do końca 2026 roku. Odbieranie faktur przez KSeF jest obowiązkowe już od 1 lutego 2026 roku. To nie jest obowiązek, żeby każdy sklep od jutra produkował e-faktury konsumentom — faktury na rzecz osoby fizycznej nieprowadzącej działalności są z obowiązku wystawiania wyłączone — ale powód, żeby trzymać otwartą kwestię księgowości, jeśli sprzedają Państwo firmom, i nie jest to powód, żeby zaczynać od Pro, gdy kupujący to ludzie, którym potrzeba czternastu dni na odstąpienie, nie pliku KSeF.
Zgoda na pliki cookie to jeszcze jedna pozycja, której ten artykuł nie przepisuje: jeśli witryna mierzy odwiedzających albo pokazuje narzędzia strony trzeciej, baner nie jest ozdobą, a o tym, co w nim ma być, pisaliśmy osobno. Ta praca też nie należy do wersji Pro, bo należy do każdej witryny, której pliki cookie nie ograniczają się do niezbędnych, a wycena, która o niej zapomina, nie jest tańsza, tylko niepełna.
Kiedy wystarczy Basic i kiedy tego nie mówimy
Basic wystarczy, gdy proces mieści się w katalogu z jedną ceną, jednym językiem, płatnością i dostawą, i gdy stan może żyć w samym sklepie, dopóki zamówień nie jest jeszcze dużo. Bardzo małemu sklepowi internetowemu ze standardowymi procesami tak właśnie mówimy, i mówimy to także wtedy, gdy wycena Pro wyglądałaby bardziej imponująco, bo sprzedać Pro za proces, którego nie ma, znaczy jednego klienta, który po uruchomieniu pyta, za co zapłacił pięć tysięcy więcej. To pytanie jest zasłużone, i wolimy go nie słyszeć, także gdy znaczy to mniejszą pozycję w tej wycenie.
Wersja Pro jest warta wtedy, gdy któraś z pięciu pozycji jest potrzebna już pierwszego dnia, nie wtedy, gdy sklep urośnie, bo drugi język, druga tabela cen, migracja z żywego sklepu albo magazyn, bez którego sprzedawać nie wolno, nie są funkcjami przyszłości. To są funkcje pierwszego dnia, a chowanie ich w Basic, żeby liczba została 4500 €, znaczy przenieść spór na tydzień, w którym sklep już trzeba otworzyć. Wynajem jest wart wtedy, gdy skład Pro jest potrzebny, ale jednorazowe 9500 € nie, i gdy Laravel plus nasz hosting Państwu odpowiada; nie jest wart jako zastępstwo Basic, bo nie kupuje tańszego składu, tylko inny rytm płatności za ten sam skład.
Pozycja systemu jest warta wtedy, gdy nazwa sklepu już nie wyznacza procesu: dopóki możemy pokazać koszyk i rozliczenie, zostajemy w ofercie sklepu, ale gdy zamówienie jest trasą po restauracjach, strefach i obcych systemach, nazywamy to właściwym imieniem, także gdy znaczy to większą liczbę początkową i dłuższą rozmowę. Uczciwość nie jest tu stylem marketingu, tylko sposobem, żeby wycena po uruchomieniu nadal była tą samą wyceną, którą Państwo podpisali, i to jedyny sposób, w jaki ten artykuł może się skończyć: nie podsumowaniem, tylko wyborem, którego mogą Państwo dokonać, zanim ktoś sprzeda Państwu niewłaściwą pozycję.
Jeśli chcą Państwo, żebyśmy przeczytali Państwa proces i powiedzieli, która z tych pozycji jest Państwa, proszę do nas napisać. Czasem uczciwsza odpowiedź brzmi, że wystarczy Basic i że pieniądze warto oszczędzić na drugi rok, nie na pierwszy ekran; czasem odpowiedź to Pro; czasem odpowiedź brzmi, że sklep nie jest tym produktem. Wszystkie trzy są uprawnione, i tylko jedna z nich w każdym przypadku jest właściwa, i wolimy stracić wycenę, w której nazwaliśmy niewłaściwą pozycję, niż wygrać projekt, w którym ta pozycja po uruchomieniu staje się zarzutem.
Często zadawane pytania.
Ile kosztuje założenie sklepu internetowego?
W naszym cenniku wersja Basic kosztuje 4500 €, a wersja Pro 9500 €, obie jako płatności jednorazowe, natomiast wynajem zaczyna się od 130 € miesięcznie plus 600 € i jest dostępny wyłącznie na Laravelu razem z naszym hostingiem. Te ceny mają charakter orientacyjny i nie zawierają VAT, a dokładną wycenę przygotowujemy w ciągu pięciu do dziesięciu dni roboczych po ustaleniu zakresu. Liczba, którą Państwo naprawdę płacą, to ten pakiet, którego pozycje są Państwu potrzebne, plus praca, której w pakiecie nie ma, plus obowiązki, bez których sklepu nie wolno otworzyć dla konsumentów.
Co podnosi cenę z Basic do Pro?
Pięć pozycji, które na liście Basic stoją jako brakujące: moduł magazynowy, obsługa wielu języków, progi cenowe B2B i integracje, system rabatów oraz migracja treści. Platforma i liczba produktów tej różnicy nie tworzą, bo obie wersje są dostępne i na WooCommerce, i na Laravelu, a nieograniczona liczba produktów jest już w wersji Basic. Jeśli któraś z pięciu pozycji jest potrzebna pierwszego dnia, Pro nie jest „droższym Basic”, tylko właściwą pozycją; jeśli nie, zwykle zalecamy zacząć od Basic i dołożyć je po pierwszych zamówieniach.
Czy wynajem jest tańszy od budowy?
Tylko jako dolna granica i tylko wtedy, gdy porównują Państwo skład Pro ze składem Pro, nie Basic z wynajmem. 130 € miesięcznie przez pięć lat plus 600 € wdrożenia to od 8400 €; Pro 9500 € plus hosting od 45 € miesięcznie przez pięć lat to od 12 200 €, a aktualizacji aplikacji jeszcze w tym nie ma. Wynajem jest dostępny wyłącznie na Laravelu razem z naszym hostingiem, a jego skład jest ten sam co w Pro, więc nie jest sposobem, żeby kupić Basic taniej.
Czy liczba produktów podnosi cenę pakietu?
Nie. Nieograniczona liczba produktów jest już w wersji Basic za 4500 €, więc sklep z czterdziestoma towarami i sklep z czterema tysiącami na tej pozycji kosztują tyle samo. To, co w dużym katalogu zaczyna kosztować, jest procesem wokół wierszy: czy żyją także w magazynie, w drugim języku albo w drugiej tabeli cen. Sama wielkość katalogu nie jest argumentem, żeby przejść na Pro.
Czego nie zawiera 4500 €?
Modułu magazynowego, obsługi wielu języków, progów cenowych B2B, systemu rabatów i migracji treści, plus każdej dedykowanej integracji, którą „na życzenie” wyceniamy osobno. Horizon ani Jumis nie są w Basic, choć regularnie z nimi pracujemy, a interfejs kuriera to nie to samo co moduł magazynowy. Poza pakietem zostaje też VAT na naszej fakturze, hosting, jeśli nie biorą Państwo wynajmu, oraz obowiązki wobec konsumenta — cena końcowa z podatkami, tryb odstąpienia od umowy i przycisk zamówienia — które trzeba spełnić także w sklepie Basic.
Sklep, który sprzedaje, a nie tylko dobrze wygląda. WooCommerce albo Laravel od zera — z integracjami Omniva i DPD oraz płatnościami, które działają od pierwszego dnia. Sklepy B2C, B2B i hybrydowe: stany magazynowe synchronizowane w czasie rzeczywistym, obsługa wielu języków i walut, progi cenowe B2B oraz Core Web Vitals w zielonej strefie.
Inne artykuły.